Baby Tula — Nasza historia
Ula, Mike i ich dzieci


o nas

Początek historii Tula to spotkanie dwóch osób z odległych krańców świata. Ja urodziłam się i wychowałam w Polsce. Mój mąż, Mike (wtedy Chi), pochodzi z Wietnamu. Dwadzieścia lat później rozpoczęliśmy razem nowe życie.

Poznaliśmy się w koledżu w Stanach Zjednoczonych. Z powodu kompletnie różnych osobowości nie mieliśmy na początku ze sobą wiele wspólnego. Ale przeciwieństwa się przyciągają. Byłam osobą towarzyską i skoncentrowaną na tym, co chciałabym robić po ukończeniu szkoły. Mój mąż był bardziej powściągliwy, ale kochał podróże. Pomimo dzielących nas różnic, oboje byliśmy spontaniczni, ciężko pracowaliśmy, bawiliśmy się i podróżowaliśmy.

Odwiedziliśmy moją rodzinę w Polsce i nieraz z plecakami zwiedzaliśmy Europę. Kilkukrotnie udało się nam odwiedzić krewnych Mike’a w Wietnamie. Widzieliśmy niesamowite miejsca i poznaliśmy fantastycznych ludzi. Te cudowne wspomnienia zawsze pozostaną częścią nas. Wyjazdy obudziły w nas żyłkę podróżniczą. Chcieliśmy więcej!.

Kupiliśmy bilety w jedną stronę do Peru. Jedynym celem naszej podróży było to, aby zobaczyć, jak żyją mieszkańcy Ameryki Południowej i poznać ich kulturę. W wielu miejscach, do których dotarliśmy, zaimponowały nam kobiety, które nosiły swoje maluszki w kolorowych chustach podczas pracy w polu lub w domu. Bliskość, ciepło i poczucie bezpieczeństwa sprawiały, że dzieci oraz ich mamy były spokojne i zadowolone.

Odwiedziliśmy Boliwię, Urugwaj i Argentynę. Po dwóch miesiącach niesamowitych przygód, polecieliśmy do Brazylii, która miała być naszym ostatnim przystankiem. Właśnie tam, w kawiarni w Buenos Aires, zdaliśmy sobie sprawę z tego, że nasza rodzina się powiększy. :)

Kiedy urodziła się nasza córka, nosiliśmy ją w chuście. Na własnej skórze doświadczyliśmy tego, jak wygodne jest noszenie dzieci oraz jak wiele korzyści przynosi maluszkom i rodzicom. Po kilku latach urodził się nasz syn i odkryliśmy nosidełka ergonomiczne. Były tak samo wygodne jak chusty, ale jednocześnie bardziej przyjazne dla tatusiów. Przetestowaliśmy wiele różnych nosidełek, ale żadne w pełni nas nie usatysfakcjonowało, więc poprosiliśmy Ba Noi („babcia” po wietnamsku), aby uszyła nosidełko zgodne z naszymi wytycznymi. Było prawie idealne.

Na początku szyliśmy nosidełka dla rodziny i znajomych, ale bardzo często przypadkowo spotkani ludzie pytali o nie. Właśnie na tym postanowiłam ostatecznie skupić swoją energię. Wspólnie stworzyliśmy Tulę, która stała się naszą ogromną pasją i wciąż kochamy każdy jej aspekt!

Obecnie jesteśmy pięcioosobową rodziną żyjącą w San Diego: nadal szyjemy Tule, nieustannie staramy się pogłębiać relację z naszymi dziećmi oraz tworzyć i gromadzić cenne wspomnienia. Naszą misją stało się promowanie na całym świecie idei noszenia dzieci poprzez produkty najwyższej jakości, kampanie edukacyjne oraz zaangażowanie w społeczność rodziców. Wierzymy, że noszenie dzieci formuje silną więź między maleństwem i jego opiekunem.

Życzymy Wam wszystkiego, co najlepsze podczas tej niesamowitej przygody, jaką jest bycie rodzicem. Mamy też nadzieję, że zgromadzicie wiele “tulowych” wspomnień! :)

- Ula & Mike