Baby Tula — Blog

Konkurs z okazji dnia przyTULAnia

by Urszula Tuszewicka
on February 01, 2012
with 0 comments

 Wszystkiego Najlepszego z okazji Dnia przyTULAnia!!! 

Z tej okazji ogłaszamy KONKURS! 

Do wygrania Nosidełko TULA wzór Circle du Soleil


Zasady konkursu:

1- Napisz dwie recenzje nosidełek lub chust TULA na jakimkolwiek forum związanym z dziećmi, naturalnym wychowaniem dzieci, itp... Nie musi to być forum, może być np. mamanazakupach, opineo, ceneo, itd... Jeżeli nie posiadasz produktów TULA, poszukaj pytań lub komentarzy o naszych nosidełkach i napisz komentarze opierając się na faktach podanych na stronie, albo po prostu napisz, że chcesz nosic w TULA. 

Posty bez linku do strony TULA nie będą się liczyły. 

2- Poleć naszą stronę FB na swoim profilu FB. 

3- Wklej zdjęcie na naszą stronę FB i napisz dlaczego lubisz nosić w TULA, a jeżeli nie posiadasz produktów TULA, napisz dlaczego chciałabyś nosić w TULA. Poproś znajomych, aby polubili to zdjęcie. Aby spełnić warunek, musisz mieć przynajmniej 20 LIKÓW ;) 


Po spełnieniu tych 3 warunków, pod postem ogłaszającym konkurs napisz komentarz, że warunki zostały spełnione i chcesz wziąć udział w losowaniu! :) Wyniki ogłosimy 14 Lutego ;) 

W razie pytań, bardzo proszę o kontakt: [email protected]

Pozdrawiam serdecznie i dziękuję bardzo za chęć wzięcia udziału w naszym przyTULAnkowym konkursie.


Ula :)   

Niemowlę jest przystosowane do bycia noszonym.

by Urszula Tuszewicka
on October 27, 2011
with 1 comments

Twoje dziecko nie tylko chce być noszone, jest też naturalnie przystosowane do bycia noszonym.
Niektóre gatunki ssaków mają możliwośc pozostawiania swojego potomstwa w kryjówkach. Młode są przystosowane do bycia bez opieki, nawet do kilku godzin. Są też gatunki, których potomstwo zaraz po przyjściu na świat jest na tyle rozwiniete, że może wędrować ze swymi opiekunami o własnych siłach. Ludzi nie można zaliczyc do żadnej z tych dwóch grup. Naszych niemowląt nie możemy pozostawiać samych nawet na chwilę, a umiejętność chodzenia jest poza ich zasięgiem przynajmniej przez pierwszy rok życia. Człowiek od narodzin jest ewolucyjnie zależny od bliskości. Noworodek wymaga i oczekuje opieki, całe szczęście że, jego malutkie ciało jest idealnie przystosowane do noszenia i przytulania.



Kręgosłup maluszka, który potrafi już samodzielnie chodzić ma kształt litery S, natomiast zanim dziecko zacznie stawiać pierwsze korki, jego plecki układają się w literkę C. W tej pozycji naturalnym odruchem jest podciąganie nóżek. Jeśli położymy zdrowego noworodka, o prawidłowo rozwiniętym ukadzie męśniowym, na plecy, to zawsze będzie on podciągał nóżki przed siebie. Pozycja wyprostowana, w której nóżki leżałyby płasko wyciągnięte, jest niewskazana i niewygodna.

Kiedy bierzemy noworodka na ręce, jego reakcją jest również podciąganie nóżek i przybieranie pozycji, w której próbuje obejmować rodzica. C-kształtny kręgosłup nie mógłby nigdy odpowiednio wspierać ciężaru ciała przy chodzeniu, leżenie na płasko też nie jest na tym etapie fizjologicznie idealnym stanem. Kształt kręgosłupa noworodka i naturalnie skulona pozycja w pierwszych miesiącach życia, są jasną ewolucyjną sugestią, że dzieci są stworzone do noszenia.

Jeśli przypomnimy sobie naszych przodków, zauważymy, że skulona pozycja młodych, obejmujących nogami biodra swoich mam, powodowała, że opieka nad nimi była ułatwiona. Zwłaszcza, gdy ewolucja rozwinęła u nich wyprostowaną pionową pozycję ciała i pozbawiła, długiej sierści, która wcześniej stanowiła świetne miejsce chwytu dla potomstwa. Dziecko naturalnie składa się do noszenia, bo to w przeszłości warunkowało przetrwanie.

Przyszedł czas, gdy nasi przodkowie stracili większość owłosienia i ich dzieci nie miały już wystarczającej możliwości trzymania się ciał rodziców. Wtedy pierwotne mamy zaczęły ramionami podtrzymywać pupy i plecki swoich pociech. One natomiast potrafiły przylgnąć swym malutkim ciałkiem, rączkami i nóżkami, aby jak najbardziej ułatwić noszenie. Ruchy maleństwa pozostawały w pełnej synchronizacji z ruchami noszącego rodzica. Dziecko reagowało odpowiednio, aktywnie dostosowując swoją pozycję do opiekuna tak, że wspólne poruszanie się oparte było na symbiotycznej kooperacji. Każda nagła zmiana postawy rodzica spotykała się z szybką odpowiedzią w postaci zmiany pozycji dziecka. Noszenie nigdy nie było jednostronnym poświęceniem. Malutki człowiek od samego początku aktywnie wspiera swojego opiekuna, próbując mu jak najbardziej ułatwić wypełnianie chęci i potrzeby bycia blisko. Lekkie i giętkie ciałka naszych pociech są stworzone i idealnie przystosowane do noszenia.

Przybieranie skulonej pozycji, C-kształtny kręgosłup, odruchowe wtulanie się w rodzica i refleks w reakcjach na jego ruchy, to niepodważalne oznaki naturalnej adaptacji niemowląt do noszenia. Poza tym wszystkim, one chcą być noszone i robią, co tylko potrafią, aby ułatwić nam bycie blisko. Nie zostawiajmy więc maluszków w łóżeczku na długie godziny, nie ograniczajmy im perspektywy do nudnego widoku z wnętrza wózka, bo nawet króciutki spacer w ramionach rodzica jest pełną wrażeń wyprawą i niespotykaną okazją do budowania drogocennej więzi.

         

Nosidełka Tuli na targach Mother & Baby - Wrocław 2010

by Urszula Tuszewicka
on August 10, 2010
with 0 comments

Nosidełka Tuli wystąpily w tym roku na Targach Mother & Baby we Wrocławiu. Targi odbyły się w dniach 7-8 sierpnia 2010 w Hali Stulecia.

To wydarzenie przyciągnęło przede wszystkim liczne grono mam i tatusiów wraz z maluszkami oraz rodzin oczekujących dziecka.

Targom towarzyszyły między innymi warsztaty wiązania chust do noszenia niemowląt, zajęcia prowadzone przez Szkołę Rodzenia, szkolenie dotyczące udzielania pierwszej pomocy dziecku oraz wiele innych atrakcji.

Nosidełka Tuli wywarły ogromne wrażenie na rodzicach już noszących dzieci, a także na tych, którzy po raz pierwszy zetknęli się ze czymś takim jak nosidełko ergonomiczne. Katarzyna Piechowska, doradca noszenia dzieci w chustach i nosidłach miękkich, w trakcie targów uczyła jak i w czym właściwie nosić maleństwa. Tłumaczyła rodzicom dzieci poniżej 4 miesiąca życia, ze najlepszym rozwiązaniem dla dzieci jeszcze nie trzymających sztywno główki są chusty. Tych, którzy nie znali chust a okazali zainteresowanie odsyłała do stoiska Klubu Kangura, gdzie przemiłe panie cierpliwie uczyły jak wiążąc chusty. Innym, Kasia pokazywała nasze łatwe w obsłudze, przesympatyczne Nosidełka Ergonomiczne, które są genialną alternatywą chusty dla rodziców, którzy chcą nosić dzieci już siedzące.

stoisko Tuli na targach Mother & Baby - Wrocław 2010

Ku miłemu zaskoczeniu, noszenie dzieci w Nosidłach Ergonomicznych zwróciło olbrzymia uwagę tatusiów, wcześniej nie bardzo zainteresowanych noszeniem. Mamusie, widzące swoich mężów z nosidełkiem i maluchem przytulonym do piersi, były szczęśliwe i uradowane.

Rezultatem był zakup nosidełka w kolorze wybranym przez mamusię, która była zadowolona z pięknego wzoru nosidła i faktu, że tatuś będzie nosił maleństwo.



Nie lubisz wiązać chusty, ale chcesz nosić dziecko

by Urszula Tuszewicka
on July 23, 2010
with 0 comments

Nie lubisz wiązać chusty? Nosidełka Ergonomiczne Tuli są bardzo łatwe w użyciu, mają niesamowite wzory, a w dodatku, podobnie jak chusty, zapewniają fizjologiczną pozycje nóżek dziecka.

Antropolodzy badający sposoby opieki nad dzieckiem na świecie zgadzają się, że w kulturach, w których powszechne jest noszenie, dzieci płaczą mniej, lepiej rozwijają się fizycznie, psychicznie i emocjonalnie, maja mniej kolek i szybciej się uczą.

Noszenie dziecka jest niezwykle pomocne w tworzeniu stałych więzi między Tobą a Twoim dzieckiem. Dzięki nosidełku lub chuście, dziecko może stać się integralną częścią Twojego codziennego życia i codziennych czynności. Poczucie bliskości Twojego malucha i zaspokajania jego podstawowych potrzeb jest bezcenne!

Noszenie jest także niezwykle wygodne dla opiekuna. Mając dwie wolne ręce i poczucie, ze dziecko jest bezpieczne i szczęśliwe, możesz pójść na zakupy, na spacer, zająć się starszym dzieckiem, a nawet uporządkować w domu. Mając dziecko blisko przy sobie, zapewniasz mu bezpieczeństwo. Noszenie w nosidełku jest idealnym rozwiązaniem na podróżowanie. W tłumie ludzi, pociągach, lotniskach, niezastąpione jest poczucie, ze dziecko jest bezpieczne. Wózek nie zawsze zapewnia takie bezpieczeństwo i nie zawsze jest wygodny w zatłoczonych  miejscach albo na piaszczystych plażach.

Najczęściej zadawane pytania przez rodziców to: od kiedy można nosić, w czym, jak nosić aby zapewnić zdrowy rozwój dziecka, czy noszenie nie rozpieszcza, czy i jak nosić w ekstremalnych temperaturach (wielkich upałach lub zimą), czy jestem złym rodzicem, jeżeli nie lubię wiązać chusty?

Większość odpowiedzi na te pytania można znaleźć na forach, w artykułach, książkach, ale ważne jest to, aby kierować sie własną intuicją i obserwować swoje własne dziecko. Przed zdecydowaniem sie w czym nosić, ważne jest zapoznanie sie z recenzjami i opiniami innych mam, nie bazując sie tylko na informacjach przekazywanych przez producentów. Kilka ważnych rzeczy na które warto zwrócić uwagę, to przede wszystkim pozycja ułożenia nóżek dziecka przy noszeniu!

Są na rynku nosidełka które pozwalają na noszenie dzieci przodem do świata. Pozycja ta uniemożliwia naturalne ułożenie nóżek dziecka w pozycje żabki. Nosidełka Miękkie, czyli Nosidełka ERGONOMICZNE lub Mei Tai, tak jak chusty, zapewniają fizjologiczną pozycję nóżek dziecka.

Takim nosidełkiem jest od niedawna dostępne na naszym rynku, Nosidełko Tuli. Jest to Nosidełko Ergonomiczne, a nie tradycyjne „wisiadełko”. Główną różnicą pomiędzy nosidełkami ergonomicznymi a tak zwanymi „wisiadełkami”jest to, że Nosidełko Ergonomiczne ma szerokie siedzisko i nie pozwala na noszenie przodem do otoczenia. W Nosidełku Tuli, dzięki szerokiemu siedzisku dziecko zachowuje naturalną pozycję fizjologicznej żabki, co wspomaga zdrowy rozwój stawów biodrowych. Zapobiegamy w ten sposób niefizjologicznemu zwisaniu nóżek, które ma miejsce w tradycyjnym nosidełku. Nosidełka ergonomiczne nie są usztywniane, dlatego dopasowują się do ciała dziecka. W tradycyjnych sztywnych nosidełkach dziecko ma niefizjologicznie wyprostowany kręgosłup.

Nosidełka Tuli, poza tym, ze oferują możliwość naturalnej pozycji fizjologicznej dziecka, są uszyte z najlepszej jakości, mięciutkiej 100% bawełny. Materiał jest przyjemny w dotyku, a stylowe wzory wzbudzają fascynacje wśród wielu rodziców w Polsce i w USA. Kolekcja nosidełek Tuli bierze pod uwagę także tatusiów, którzy chcą nosić swoje maleństwa, dlatego są dostępne neutralne, tatusiowe wzory.

Noszenie w nosidełkach ergonomicznych jest przez większość, doświadczonych w noszeniu swoich dzieci, rodziców zalecane od momentu, kiedy dziecko sztywno trzyma główkę lub nawet już samo siedzi. Różni producenci mają na ten temat różne zdania. Sama, jako producent nosideł miękkich, jeszcze raz podkreślam, ze ważne jest aby rodzic użył zdrowego rozsądku i poczytał jak najwięcej, aby wyrobić sobie WŁASNĄ opinię i pewność, że zapewnia swojemu dziecku komfort i zdrowy rozwój.

Noszenie Dzieci w chustach lub Nosidełkach Ergonomicznych nie rozpieszcza. Badania wykazują, ze dzieci noszone rozwijają się szybciej, bo będąc blisko rodzica czują się bezpieczne, nie tracą czasu na płacz, obserwują świat, z takiego samego punktu widzenia jak my. Zaufaj swojej intuicji i szanuj potrzeby swojego dziecka.

Nosidełka Tuli zapewniają, ze Noszenie dziecka w chuście lub nosidełku:

  • Kształtuje pewnego siebie rodzica – nie ma chyba przyjemniejszego uczucia niż poczucie, że spełniło się wszystkie potrzeby dziecka.
  • Zapewnia poczucie bezpieczeństwa. Pozwala na bezpieczne poruszanie się z dzieckiem – możesz swobodnie spacerować po mieście, galeriach, nawet lotniskach. Masz poczucie bezpieczeństwa, bo wiesz, ze dziecko jest przy tobie.
  • Jest wygodne – nosidełko Tuli zapewnia swobodne i łatwe poruszanie się i wolne ręce.
  • Zapewnia lepszy kontakt podstawowych potrzeb malucha.
  • Używanie nosidełka zachęca do częstego wychodzenia z dzieckiem, do spacerów a tym samym do gimnastyki i oddychania świeżym powietrzem.
  • Pozwala na dyskretne karmienie piersią – bez konieczności szukania miejsca do siedzenia.
  • Pozwala Ci na zajmowanie sie starszymi dziećmi mając malucha blisko przy sobie.
  • Umożliwia Ci przebywanie z dzieckiem gdziekolwiek i kiedykolwiek.

Dzieci noszone w chustach lub nosidełkach miękkich:

  • Uczą się więcej – dzieci nie są nazbyt pobudzone ale spokojne i uważne, co jest idealnym stanem do prawidłowego rozwoju układu nerwowego.
  • Szybciej stają się niezależne – kiedy twoje dziecko czuje się kochane i przytulane, staje się pewniejsze siebie i pewne tego, że zawsze może liczyć na Twoją pomoc.
  • Regulują swoje odruchy – rozwijają umiejętności ruchowe, koordynację i poczucie równowagi poprzez stałą możliwość obserwacji rodzica.
  • Są spokojniejsze – kiedy jesteś blisko dziecka i możesz szybko reagować na jego potrzeby, dziecko jest spokojne i nie ma potrzeby by marudzić.
  • Mniej płaczą – mniejsza dawka hormonów związanych ze stresem i płaczem powoduje, że dziecko jest szczęśliwsze i spokojniejsze.
  • Mają lepszy widok na świat – dzieci w wózkach widzą świat dorosłych tylko z poziomu kolan opiekunów.
  • Lepiej śpią – dzieci zasypiają szybciej i śpią dłużej, bo czują się bezpieczne.

Więcej na temat noszenia dzieci w nosidełkach ergonomicznych i Mei Tai na www.babytuli.pl Tuli – Nosidełka Ergonomiczne & Mei Tai

PRZECZYTAJ TEŻ KONIECZNIE O TYM, JAK ZRODZIŁ SIĘ POMYSŁ NA TULI

Nosidełko a NIE „wisiadełko”!

by Urszula Tuszewicka
on May 23, 2010
with 0 comments

Nadszedł czas, abym nauczyła się przyznawać do własnych błędów. Jest takie powiedzenie: 
"Błądzić jest rzeczą ludzką". Osobistego doświadczenia nikt nam nie odbierze, chociaż szkoda że zdobywa się je najczęściej kosztem własnym i swoich bliskich. 

To, co jest popularne, niekoniecznie jest słuszne – przekonałam się całkiem niedawno. Stary, a jednak głupi jest człowiek, ale tylko skrajny idiota (gr. idios – własny, swoisty) ogranicza się tylko do swoich przekonań, nie licząc się ze zdaniem innych. Przeciwnym, mało przyjemnym zjawiskiem jest natomiast tzw. owczy pęd i całkowity brak własnego poglądu. 

Pobieżnie przeglądając najbardziej popularne fora internetowe dla rodziców, spotkałam się z interesującym zjawiskiem uwielbienia wzrastającego wokół modnego ostatnio w niektórych kręgach tzw. chustowania. Być może pierwsze wrażenie osoby, która nie zgłębi tematu i zrazi się reprezentowanym przez niektórych użytkowników forum radykalizmem będzie negatywne. Można więc, parafrazując myśl Ludwika Pasteura, powiedzieć, że mało wiedzy oddala od noszenia, dużo wiedzy sprowadza do niego z powrotem. Ponadto dodatkowym utrudnieniem jest enigmatyczny język osób udzielających się na forum. Można znaleźć nawet zestawione słowniczki, które mają ułatwić osobom nowym na forum zrozumienie tematów. Ja jednak należę do osób, które usiłują składać meble bez instrukcji obsługi i czytać fora bez wewnętrznych słowniczków. Kiedy więc przeczytałam temat wykazujący wyższość chust nad wisiadłem, pomyślałam błędnie oczywiście, że wisiadłem określa się każde nosidło nie będące chustą. A jednak słowniczek trzeba mi było przeczytać w całości. Wiedziałabym wtedy, że są różne typy nosideł – te złe i te dobre, jak w amerykańskim filmie normalnie (good cop / bad cop). Efekt był taki, że napaliłam się jak szczerbaty na suchary na noszenie synka w chuście, a kiedy okazało się, że mi ten sposób jednak nie odpowiada, załamałam się, a na czole miałam wypisane Bo ja Złom Matkom jestem! Uznałam, że chusty są przereklamowane i dziecko nie potrzebuje być noszone. Chciałam w ten sposób uciec do metody Cry-It-Out (wypłakiwania się), ale na szczęście moje instynkty zwyciężyły i intuicyjnie nie pozwalałam dziecku płakać, biorąc je w objęcia. Trudna była moja walka pomiędzy nowymi trendami cywilizacji, a metodami naturalnego opiekowania się dziećmi. Ostatecznie jednak zdecydowałam się, że nie będę tresować swojego dziecka. Nie wierzę, że niemowlę może płakać bez powodu, albo złośliwie (sic!), więc na każde jęknięcie staram się reagować od razu! Argument o przyzwyczajeniu dziecka do noszenia na rączkach odtrąciłam, ponieważ ono i tak przez dziewięć miesięcy było noszone, tulone i kołysane w każdej chwili! Ponadto jakie dziecko, kiedy nauczy się chodzić będzie chciało być uwiązane bez przerwy do maminych rączek?

Nie widzę racjonalnych argumentów przeciwko noszeniu dziecka. Uważam, że skoro podstawowym zmysłem noworodka jest dotyk, nie wolno mu odbierać przyjemności przebywania blisko siebie! Dzieci naprawdę szybko się uczą i jeśli są cały dzień szczęśliwe, wytulone i nic im nie dolega, to wieczorem spokojnie zasną w swoim łóżeczku. 

Chciałam w tym miejscu zaznaczyć, że fizjologiczna pozycja, jaką dziecko przyjmuje w chuście / nosidle (kolanka powyżej pupy) pomaga dziecku zdrowo się odgazować i nie będzie go wybudzał ból brzuszka! Pozostawione w bezruchu przez cały dzień w łóżeczku nie ma takiej możliwości. 

Trudno byłoby jednak funkcjonować w typowym domu, mając obie ręce zajęte noszeniem dziecka, dlatego chusta wydawała się tutaj konieczna, a jednak ku mojemu przerażeniu nie pasowała mi. I co jeżeli komuś, tak jak mi, z różnych względów (estetycznych, praktycznych, obojętniejakich) chusta nie odpowiada, a słusznie nie chce pozostawiać dziecka w łóżeczku, bujaczku, leżaczku i innych podobnych? Zamiast w uczuciu klęski, porażki, przegranej chodzić sfrustrowanym jak ja, Bo ja Złom Matkom jestem! i nie czytać słowniczków (bo po co? Kto czyta regulaminy zanim kliknie OK?) warto sięgnąć po dobre nosidło nie będące wisiadłem, czyli miękkie, ergonomiczne. 

Na całe szczęście, znalazło się kilka dobrych osób, które grzecznie, bądź nie, mniej lub bardziej spokojnie wyjaśniły mi, że wisiadło to nie nosidło, i powróciłam z podkulonym ogonem do wspomnianego wcześniej forum (tym razem z uwzględnieniem słowniczka). Stajemy tu pomiędzy kobietami z buszu z dzikimi dziećmi w kolorowych szmatkach, a kolejnym super wymysłem cywilizacji, czyli sztywnym nosidłem (wisiadłem) absolutnie nie ergonomicznym, gdzie niemowlę dynda sobie nóżkami mało radośnie, z całym ciężarem ciała opartym w punkcie krocza (jak do tego dojdzie zamoczona pieluszka, to dziękuję...), ale przecież to takie popularne, wygodne i niewymagające rozwiązanie. Chociażby przeglądając oferty sklepów internetowych jesteśmy zasypywani właśnie różnymi modelami wisiadeł, przy których giną pojawiające się sporadycznie odpowiednie nosidła. Nie bez powodu także są one jednym z tańszych rozwiązań i chociaż nie zawsze cena jest adekwatna do jakości, tutaj jednak w większości przypadków warto poświęcić czas na dłuższe poszukiwania i zainwestować w zdrowie i bezpieczeństwo. 

Nosidła ergonomiczne miękkie mają cechy zarówno dzikiej chusty, jak i praktycznego super ucywilizowanego wisiadła, ale z zachowaniem wszystkich warunków bezpieczeństwa. Pozycja przodem do świata jest nie do przyjęcia ze względu na niekorzystne ułożenie kręgosłupa (dziecka). Dziecko, zarówno w chuście jak i nosidle, przylega ciasno i bezpośrednio do ciała rodzica (brzucha, biodra lub pleców), co pozwala nam odczuwać każdy jego ruch i napięcie mięśni, a to z kolei ułatwia rozpoznanie, kiedy odczuwa ono jakiś dyskomfort lub niepokój. Bardzo ważne jest także zapewnienie bezpiecznej pozycji w przypadku, kiedy dziecko zasypia. Podstawą wydaje się wspomniane już wcześniej ułożenie nóżek w pozycji żabki , które obejmują rodzica, co pozwala uniknąć uszkodzeń stawów biodrowych a wręcz koryguje istniejące wady bioderek. Jest to wygodne zwłaszcza podczas chodzenia po schodach, siadania lub kucania. Wiszące swobodnie w wisiadle nóżki krępują ruchy nóg osoby noszącej, a przy próbie siadania, kucania i chodzenia po schodach uciskają nóżki dziecka. Jeżeli ktoś wybiera wisiadło zamiast chusty, kierując się wygodą jego zakładania, powinien zrezygnować z tego nieświadomie błędnego wyboru, ponieważ osobiście zapewniam, że nosidła miękkie ergonomiczne są o wiele łatwiejsze w obsłudze! Zakłada się je szybciej (mają mniej klamerek, które trzeba zapiąć), są wygodniejsze zarówno dla dziecka, jak i dla noszącego, a ponadto w większości mają dodatkowe zabezpieczenia przed rozpięciem, czego o zgrozo w wisiadle nie widziałam. Ich miękka konstrukcja idealnie naśladuje chustę, co daje bezpieczne podparcie dla całego kręgosłupa dziecka, a pozycja dziecka przylegającego do naszego ciała, analogiczna do tej w chuście, pozwala na takie ułożenie środka ciężkości, że ciężar dziecka jest praktycznie nie odczuwalny dla naszych ramion, pleców i bioder. 

Dziecko noszone w chuście lub nosidle jest naturalnie i łagodnie stymulowane poprzez obserwowanie codziennych czynności wykonywanych przez rodzica. Notorycznie pozostawiane samo sobie w łóżeczku lub nawet przy zabawce interaktywnej szybko ulega znudzeniu, a więź miedzy nim, a rodzicem zanika. Można się wtedy spotkać z sytuacją, że nadmiernie pobudzone głośną zabawką dziecko staje się przemęczone, co w ostateczności sygnalizuje płaczem lub krzykiem. Powracający do niego rodzic jest pozbawiony możliwości dostrzeżenia wcześniejszych symptomów zmęczenia lub znudzenia i uniknięcia płaczu, który znowu uniemożliwia wyciszenie się i spokojne zaśnięcie. Oczywiście wspólna zabawa z dzieckiem z wykorzystaniem różnych zabawek jest jak najbardziej wskazana! Uważny rodzic szybko zauważy pierwsze znużenie i zakończy zabawę w porę. Dziecko będące blisko rodzica, w każdej chwili samo może wtulić się w jego ramiona odwracając się od dodatkowych bodźców. Rodzic noszący swoje dziecko także będzie mógł łatwiej wyczuć, kiedy dziecko staje się senne, kiedy głodne itp. W ten sposób jeszcze przed napadem płaczu, może odpowiednio zareagować i wyjść na przeciw potrzebom dziecka. Dziecko będące z dala od rodzica płacze nie tylko dlatego, że coś je boli lub jest głodne. Może po prostu czuć się samotne lub brakuje mu poczucia bezpieczeństwa, a my powinniśmy to uszanować i temu zaradzić. W momencie porodu gwałtownie traci cały swój świat i potrzebuje czasu, aby zaadoptować się do nowych warunków. Każdy z nas zresztą po zmianie chociażby miejsca zamieszkania, pracy lub szkoły potrzebuje czasu na aklimatyzację, tym bardziej więc powinniśmy zrozumieć niemowlęta! To cywilizacja i pogoń za wygodą kusi nas, aby odkładać dziecko do łóżeczka lub przeróżnych bujaczków, żeby się wypłakało, żeby nie szantażowało, żeby się nie przyzwyczajało, żeby tylko nie zajmowało czasu rodzicowi, który ma przecież swoje doskonale ułożone i zaplanowane życie. Oczywiście nie chcę tu uogólniać i krytykować leżaczków bujaczków i innych hamaczków, ale uprzejmie uwrażliwiam Drogich Rodziców, aby potrafili zaufawszy swojej intuicji i instynktom zachować złoty środek i korzystali z tych pomocy z sercem.

Taki złoty środek daje chusta / nosidło, ponieważ dziecko może wciąż pozostawać blisko, a rodzic może ze spokojem wykonywać większość domowych obowiązków, zapewniając dziecku wspaniałe atrakcje! O ile ciekawszy jest świat oglądany w ramionach mamy, kiedy chodząc łagodnie się kołysze. Jest tyle wrażeń, a ponadto stymulują się mięśnie i zmysł równowagi. Ten naprawdę niepozorny sposób stosowany od wieków w krajach Trzeciego Świata, jest o wiele lepszy niż pozostawienie maleństwa samego sobie w nudnej pozycji leżącej pod martwo wiszącymi tuż nad nosem, albo poza zasięgiem rączki grzechotkami. „Weź mnie, weź mnie na ręce. Mi nie potrzeba nic więcej” śpiewają dzieci w Arce Noego. I nie, żebym wybitnie lubiła ten zespół, ale słowa te są kwintesencją myśli, jaką chciałam tu ująć. 

Autor - Basia, 23/05/10

Customer's Favorites

Show products here! Go to the 'Product display settings' section of the theme settings in your Admin area to set up the collection you want to show!

Customer's Favorites

Create a collection for products to feature here, then enable through the Theme Settings page.